top of page
PA113153.JPG

Dorota i Grzegorz.
Zawodowo związani z Warszawą, sercem z Toskanią.
Od ponad dziesięciu lat dzielimy życie
między dwa domy,
na Żoliborzu i pod Cortoną.

O nas

Jesteśmy w Molino od 2010 roku. Kupiliśmy je jako dom w lesie -

otoczenie sklasyfikowano jako bosco czyli las. Po oczyszczeniu terenu okazało się, że nad domem są piękne tarasy, z których rozciąga się widok na dolinę strumienia. Oczyściliśmy też gaj oliwny, przycięliśmy oliwki i dziś mamy własną oliwę. Odtworzyliśmy  zabytkowy system młyński - zasypany  zbiornik na wodę został opróżniony 

a biegnący pod młynem kanał, którym płynęła wypuszczana ze zbiornika woda, odsłonięty. 

Duch dawnej Toskanii powrócił także do samego domu. Odsłoniliśmy belkowane sufity, wymieniliśmy współczesną terakotę na tradycyjne cotto, odnowiliśmy i uzupełniliśmy starą kasztanową stolarkę. Kupiliśmy przepiękne stare meble, które sprawiają wrażenie, jakby tu były od zawsze. Skrzypiące szafy, ciężkie kasztanowe stoły, tradycyjne łóżka - masz wrażenie, że tutaj czas stanął w miejscu. Nowoczesne są kuchnie

i łazienki, bo wychodzimy z założenia, że powinny być przede wszystkim funkcjonalne. 

Teraz otwieramy nasz dom dla gości.

Jeśli chcesz poczuć klimat dawnej Toskanii, zapraszamy!

Dziękujemy za wspaniały pobyt w Il Molino, które stało się wyjątkową scenerią dla naszej

podróży poślubnej. Zgodnie z obietnicą odnaleźliśmy tu rajski spokój, a nawet więcej - wyjątkową serdeczność gospodarzy, dzięki której chętnie będziemy tu wracać.
Po dość długiej podróży w lodówce czekało na nas Prosecco, Na nasze pytanie o dobre lokalne wina,

Grzegorz zabrał nas na małą, spontaniczną wycieczkę do Cortony, żeby pokazać gdzie szukać najlepszych trunków. Mogliśmy też liczyć na telefoniczną radę gospodarza, kiedy wjechaliśmy na autostradę niewłaściwą bramką, mylnie rozumiejąc włoskie drogowskazy. Sytuacja, w której gospodarzami są Polacy,

z pewnością buduje poczucie bezpieczeństwa.
Gospodarze akceptują czworonogi, co dla nas ważne, ponieważ wszędzie podróżujemy z cavalierem ;)
Jesteśmy zachwyceni detalami La Stalla, stajni przerobionej na niezwykle przytulny, klimatyczny apartament wyposażony we wszystko czego było nam trzeba. W kuchni była nawet kawiarka i filiżanki do espresso.

Posiadłość Il Molina jest ogromna, zachwyca architekturą i sama w sobie jest warta zwiedzenia, co gospodarz chętnie proponuje. Sporo czasu spędzaliśmy w kuchni letniej, znajdującej się na terenie posiadłości,

pomiędzy budynkiem głównym, a La Stalla.
Choć Il Molino znajduje się nieco na uboczu i z powodzeniem można się tu „zaszyć”, dzięki hotspotom jest dostęp do Internetu. W Il Molino, tak jak w tej części Toskanii, którą zwiedzaliśmy zasięg sieci komórkowej jest kapryśny,

to znaczy raz jest, a raz go nie ma, ale dostęp do Internetu to rekompensuje.
Z pewnością wrócimy w przyszłe wakacje, marzy nam się także powrót w chłodniejsze miesiące, ponieważ wszystkie apartamenty posiadają opalane drewnem kominki, które w połączeniu z pięknem

toskańskiej jesieni muszą tworzyć wyjątkowy klimat.

Nela i Darian

bottom of page